poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 17

                                                                  Harry

   Obudziłem się cały zlany zimnym potem. T-shirt, w którym spałem przykleił mi się do spoconego ciała, przez co czułem dyskomfort. Śniło mi się, że gdy wracaliśmy z Lynn z naszej małej szaleńczej wycieczki udało mi się z powrotem zjechać na odpowiedni pas ruchu, ale moje rozpędzone Audi wpadło w poślizg, omijając to jadące z naprzeciwka. Nasze auto dachowało, a Lynn nie będąc przypiętą pasami wyleciała przez przednią szybę, a maska samochodu zmiażdżyła jej ciało. Jakimś cudem udało mi się wysiąść i znaleźć się przy niej. Próbowałem ją wyjąć spod masy żelastwa, która na szczęście nie zakrywała jej całej, a jedynie część. Czułem krew spływającą mi po czole i skroni na policzek, ale nie dbałem o to. Liczyła się tylko ona. Cała jej drobna postać była w czerwonej cieczy, która lepiła jej się do twarzy i mojej koszuli, którą miała na sobie. Nie była już biało-czarna, raczej bordowo-brązowa. Krew zlepiła jej miękkie kosmyki, które opadały na jej twarz. Odgarnąłem je delikatnie i sprawdzałem jej puls. Nie wyczułem zupełnie nic.
- Lynn. - Chrypiałem. - Lynn. - Zacząłem nią lekko potrząsać, ale dziewczyna dalej miała zamknięte oczy. - Lynnie. - Dokładnie pamiętam, co powiedziałem potem, przytulając jej drobne ciało do swojego. - Kochanie, obudź się, proszę. Lynn, wiem, że jestem skończonym idiotą, ale nie wygłupiaj się. Otwórz oczy. Kochanie, proszę. - Jednak ona dalej tkwiła nieruchomo w moich ramionach, zimna i zakrwawiona. Kiedy zdałem sobie sprawę, że ona nie żyje, nie byłem w stanie się ruszyć. Moja mała Lynn umarła. 
    Miałem chyba połamane żebra, ale zupełnie to zignorowałem. Nie obchodziło mnie to, w jakim stanie byłem. Pochyliłem się lekko nad jej twarzą i złożyłem delikatne pocałunki na jej przymkniętych powiekach, a potem na czole. Łzy spływające po mojej twarzy oczyszczały jej policzki z krwi. Trzymałem ją w ramionach i tuliłem, kołysząc ją jak małą dziewczynkę, którą dla mnie była. Cały czas powtarzałem tę czynność - kołysałem nią w przód i w tył. Chciałem ją chronić przed wszystkim, ale zawiodłem. Zacząłem coś krzyczeć w niebo głosy i wtedy się obudziłem, przerywając swój nocny koszmar.
    Sięgnąłem po telefon i popatrzyłem na godzinę - było 20 po siódmej. Spałem zaledwie trzy godziny, do czwartej w kółko przetwarzałem to, co Lynn mi powiedziała, a także to, co ja jej zrobiłem. Posiniaczony nadgarstek, ale przede wszystkim stek bzdur, raniących ją. Patrzyłem jej w oczy i kłamałem jak z nut.
    Szybko wstałem z łóżka i ruszyłem do łazienki wziąć prysznic. Po wykonanej czynności popatrzyłem na swoje lustrzane odbicie. O dziwo nie wyglądałem tak źle, jak się czułem. Moje samopoczucie mógłbym porównać do spustoszenia po tornadzie, a wygląd ... był niemal niezmieniony. Może miałem podkrążone oczy, ale reszta była zupełnie jak zawsze. To zadziwiające, gdyż w środku czułem się tak, jakby przejechał po mnie walec.
    Postanowiłem pobiegać, bo pomimo wczesnej pory nic nie zmusiłoby mnie do powrotu do łóżka. Niall jeszcze spał, nie było w tym nic dziwnego. Ja o siódmej rano zazwyczaj też jeszcze leżałem w łóżku. Na samo wspomnienie swojego koszmaru nocnego zrobiło mi się słabo. Ubrałem czarną bejsbolówkę i okulary przeciwsłoneczne, gdyż silne promienie słoneczne już wdzierały się do pokoju, a co dopiero na zewnątrz. Na biały t-shirt założyłem bluzę, do której wsadziłem Ipoda i klucze.
   Biegnąc, wsłuchiwałem się w słowa piosenki Kodaline - All I Want i od razu poczułem ucisk w żołądku.

All I want is nothing more
To hear you knocking at my door
Cause' if I could see your face once more
I could die a happy man I'm sure

When you said your last goodbye

I died a little bit inside
And I lay in tears in bed all night
Alone without you by my side

But if you loved me

Why'd' ya leave me
Take my body
Take my body

All I want is

And all I need is
To find somebody
I'll find somebody

Like you*



      Lynn nie chce mnie znać. Przez pół nocy jej słowa odbijały się echem w mojej głowie. "Jesteś tylko piękną pomyłką." Kiedy to powiedziała miałem wrażenie, jakbym nagle tracił grunt pod nogami i osuwał się w przepaść, i otchłań jej nienawiści do mojej osoby. Bez niej w moim życiu znowu nastała ciemność. Ona była moim promykiem, rozjaśniającym mrok, a teraz jej nie ma. I to przez kogo? Przez tego jebanego Zayna. Obiecał, że się zemści i dotrzymał słowa. Ale to ty na nią krzyczałeś i to twoje ślady palców ma na nadgarstku, nie jego. Odezwał się cichy głos w moim umyśle, który niestety miał kurwa świętą rację. To ja ją skrzywdziłem, nie on. To mnie się bała. Widziałem ten paniczny lęk w jej błękitnych oczach, które patrzyły na mnie ze strachem.
- Jesteś skończonym chujem, Harry. - Szepnąłem do siebie, kierując się w stronę parku, w którym kilka dni wcześniej mnie i Lynn zastała ulewa. Anna-Lynne, pokręciłem głową zrezygnowany. Czy kiedykolwiek opuścisz moje myśli? Chwilę później poczułem wibracje w kieszeni bluzy. Z cichą nadzieją, że to Lynn, zerknąłem na wyświetlacz. Ona nie chce cię znać, kretynie, pomyślałem. Zamiast niej dzwoniła Caroline Durin. A czego ona do cholery ode mnie chciała? Ściągnąłem słuchawki z uszu i odebrałem telefon.
- Halo. - Odezwałem się niemiło, łapiąc przy tym oddech.
- Cześć kochanie. - Zaćwierkała. Słysząc jej ton, zebrało mi się na mdłości. - A co ty tam robisz, że tak sapiesz? Ćwiczysz z kimś jogę? - Spytała z aluzją do dziewczyny, którą zaliczyłem przed wyjazdem do Leeds, i która owszem, chodziła na jogę. Była niesamowita, choć teraz, z perspektywy czasu zachwyt jej umiejętnościami znacznie osłabł.
- Jeśli nawet, to co? - Odparłem rozdrażniony, siadając na ławce. - Przypominam ci skarbie, że żyjemy w otwartym związku i nie muszę ci się tłumaczyć, tak samo jak ty mnie. I czemu właściwie dzwonisz? - Spytałem, chcąc jak najszybciej zakończyć tę konwersację i wrócić do biegania.
- Po prostu stęskniłam się za tobą, twoim niewyparzonym językiem i zwinnymi palcami. - Powiedziała znacząco, na co ja prychnąłem. Na brak kolegów, którzy chętnie by ją zerżnęli nie mogła narzekać. Była ładna, a przede wszystkim dobra w te klocki. Jednak momentami bywała strasznie męcząca, tak jak teraz.
- Jeszcze trzy tygodnie i jestem cały twój. - Powiedziałem, nie wiedząc właściwie dlaczego. Nie chciałem jej. Chciałem błękitnooką szatynkę z wypiekami na twarzy i z nieśmiałym uśmiechem, który sprawiał, że moje serce biło szybciej niż normalnie.
- Ohh, nie mogę się już doczekać. Jak już wrócisz to chyba przez tydzień nie wypuszczę cię z łóżka. - Zaśmiałem się krótko, mówiąc.
- Mi to pasuje. Zadzwonię po przyjeździe, okej?
- Hmm, może nawet zobaczymy się wcześniej. Pa, Hazzah. - Drażniło mnie, gdy ktoś mnie tak nazywał. O wiele bardziej podobało mi się ciche i niepewne "Harry" szeptane przez Lynnie. Zanim zdążyłem coś odpowiedzieć, ta rozłączyła się. Wzruszyłem ramionami i z powrotem zacząłem przerwany wcześniej jogging.



                                                           Lynn 

    Jadąc starą toyotą Zayna na lotnisko, na moment udało mi się zapomnieć o Harrym. Razem z Daną usiadłyśmy na tylnych siedzeniach auta. Doszłyśmy do wniosku, że gdyby jedna z nas siedziała koło bruneta, a druga z tyłu, ta ostatnia czułaby się nieco osamotniona, tak więc miejsce obok chłopaka pozostawało puste. Malik co chwilę nas rozśmieszał, a kiedy słuchaliśmy radia po paru minutach do naszych uszu dotarły pierwsze dźwięki piosenki 5SOS - She Looks So Perfect. 
- Uwielbiam ten zespół. Daj głośniej! - Blondynka krzyknęła do Zayna, na co chłopak spełnił jej prośbę. Słuchając melodii, we trójkę zaczęliśmy wyć. To znaczy ja i Dana wyłyśmy, a Malik ze swoim miękkim seksownym głosem wtórował Luke'owi. Patrzyłam na nią, na jej rozwiane włosy i szeroki beztroski uśmiech i nie mogłam wyjść z podziwu jej pogody ducha. Trzeba być naprawdę silnym, by nie załamać się po czymś takim, co ją spotkało. Zauważyłam też, że brunet co jakiś czas posyłał mi badawcze spojrzenie w lusterku, ale ja udałam, że ich nie widzę.
    Po jakimś czasie wreszcie znaleźliśmy się na lotnisku. Brunet stwierdził, że poczeka na nas w samochodzie, gdyż nie znał Sophie i nie chciał robić niepotrzebnego zamieszania. Razem z Quinn udałyśmy się we właściwym kierunku i już po minucie dostrzegłyśmy Włoszkę, stojącą zapewne z rodzicami. Kobieta wyglądała jak jej starsza kopia, a mężczyzna miał zmarszczone czoło, ale gdy nas zobaczył uśmiechnął się lekko. Grzecznie przywitałyśmy się z nimi, a potem razem z Soph odeszłyśmy na parę metrów.
- Jak się czujesz? - Spytałam, przyciągając ją do siebie w uścisku.
- Lepiej, dziękuję. Naprawdę Lynn. Nie miałam okazji jeszcze ci podziękować. A w zasadzie tobie i Harry'emu. Jest tu gdzieś? Chciałabym mu osobiście podziękować za to, co zrobił. - Puściłam ją i niepewnie pokręciłam głową.
- Harry'ego ... - Zaczęłam, ale moja współlokatorka powiedziała za mnie.
- Niestety nie mógł przyjechać, ale pozdrawia cię. - Posłałam jej wdzięczne spojrzenie, na co ona kiwnęła i uśmiechnęła się lekko. - Pisz, dzwoń i odzywaj się do nas. Wielka szkoda, że wyjeżdżasz, ale ... rozumiem. - Teraz to ona przytuliła Włoszkę.
- Będę, na pewno. Dziękuję wam. Pozdrówcie ode mnie Nialla no i oczywiście Lynn - ucałuj Harry'ego. - Poczułam, że nagle zrobiło mi się słabo, ale potwierdziłam skinieniem jej prośbę. Pomachała nam i odeszła razem z rodzicami, kierując się do samolotu, lecącego do Florencji.
    Gdy jechaliśmy z powrotem, będąc jakiś kilometr od Free Art, Dana odezwała się do Zayna.
- Zatrzymaj się tutaj, proszę. Muszę iść na policję, dowiedzieć się czy są jakieś postępy w sprawie. - Chłopak zaparkował przed komendą policji, dziewczyna wysiadła z auta i powiedziała do mnie. - Widzimy się w 233. Jakby coś, mam klucze. - Ja też wysiadłam, uściskałam ją i zajęłam miejsce koło kierowcy, gdyż nie lubiłam siedzieć sama z tyłu.
- Co powiesz na lody albo gofry? - Spytał Zayn, patrząc mi w oczy.
- Brzmi okej, ale nie spieszysz się przypadkiem na zajęcia? - Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. - Jeszcze byś na nie zdążył.
- Dziś chyba sobie daruję. No chyba, że nie możesz znieść mojego towarzystwa. - Powiedział, lustrując uważnie moją twarz. Zaśmiałam się cicho i zaprzeczyłam. - No więc ustalone. - Ruszył w kierunku cukierni. Przypomniałam sobie moment, kiedy brunet śpiewał She Looks So Perfect, doskonale znając słowa i odezwałam się.
- Nie wiedziałam, że jesteś takim fanem 5SOS. - Uśmiechnęłam się, mierząc wzrokiem jego profil, kiedy ten zwrócił twarz w moją stronę.
- Bo nie jestem, moja siostra podobnie jak Dana ich uwielbia, więc chcąc nie chcąc przesiąkłem tą muzyką. - Powiedział z udawanym tragizmem w głosie, przez co znowu doprowadził mnie do śmiechu.
- Opowiedz mi coś o niej. Ja jestem jedynaczką, więc chętnie posłucham o waszych rodzinnych przygodach.
- Ma na imię Zara i ma 16 lat. Dalej traktuję ją jak małą dziewczynkę, co może jest błędem, ale w końcu jestem od niej sześć lat starszy.
- Nie przesadzaj. - Uderzyłam go lekko w ramię. - Jest tylko dwa lata młodsza ode mnie.
- Zależy jak na to patrzeć. - Odparł, uśmiechając się i zatrzymał toyotę przed cukiernią. Wysiadł z auta, okrążył je, a potem otworzył drzwi z mojej strony i pomógł mi wysiąść.
- Nienaganne maniery jak zawsze, panie Malik. - Powiedziałam, przypominając sobie dzień, w którym się poznaliśmy i to jak pocałował moją dłoń podczas przedstawienia się.
- Staram się, panno Bower. - Chłopak popatrzył na moją rękę i dostrzegł czerwone ślady na nadgarstku. Widziałam, że spiął się. - On ci to zrobił? - Spytał, świdrując mnie wzrokiem. Spuściłam głowę i wyrwałam dłoń z jego uścisku. Nie musiał wymawiać jego imienia, oboje doskonale wiedzieliśmy, o kim mówił.
- Nie. - Szepnęłam i ruszyłam w stronę cukierni. - Poza tym to nie jest twoja sprawa i nie chcę o tym rozmawiać. Ani o nim. Proszę. - Szepnęłam, utrzymując z nim kontakt wzrokowy, a ten niechętnie kiwnął głową.
    Kiedy już zajadaliśmy się goframi z bitą śmietaną, rozmawiając o błahostkach czułam się o niebo lepiej. Najbardziej śmiałam się, gdy specjalnie ubrudziłam nos Zayna śmietaną i zrobiłam mu zdjęcie. Wyglądał przekomicznie, ale on nie pozostał mi dłużny i na mojej twarzy także pojawiły się białe plamy słodkości. Robiliśmy sobie zdjęcia i śmialiśmy się ze swojego wyglądu.
- Ty to wiesz jak dogodzić kobiecie. - Odezwałam się, klepiąc się po brzuchu. Zjadłam aż trzy gofry i miałam wrażenie, że do jutro nie będę mogła spojrzeć na żadne jedzenie. Chłopak zaśmiał się i wytarł twarz serwetką. Potem udaliśmy się do toalet i umyliśmy buzie, klejące się od śmietany. Przy nim znowu czułam się beztrosko niczym 7-letnia dziewczynka. Już miałam opuścić łazienkę, gdy zobaczyłam jak mój telefon wibruje przy umywalce. Spojrzałam na wyświetlacz i zamarłam. Dzwonił do mnie nikt inny, jak Harry Styles. Patrzyłam jak zaklęta na swojego HTC i jednym ruchem palca odrzuciłam połączenie i wyszłam do Zayna.

*
Wszystko, czego chcę to nic więcej
Niż usłyszeć twoje pukanie do mych drzwi
Bo jeśli mógłbym zobaczyć twą twarz jeszcze raz
Jestem pewien że mógłbym umrzeć szczęśliwy 

Gdy ostatni raz powiedziałaś Żegnaj

umarłem trochę w środku
I leżałem we łzach w łóżku całą noc
Sam bez ciebie obok

Lecz jeśli mnie kochałaś

Dlaczego mnie zostawiłaś
Weź me ciało
Weź me ciało

Wszystko czego chcę

I wszystko czego potrzebuję
To znaleźć kogoś
Znajdę kogoś

Takiego jak ty





Witajcie kochane! Wreszcie pojawił się nowy rozdział. Mam nadzieję, że nie jest taki zły, jak myślę, że jest. Rozumiecie? ; D
Nie wiem, kiedy będzie następny, zapewne w weekend, o ile dopiszecie z komentarzami Miśki!

P.S zmieniłam to i owo w zakładce Bohaterowie, więc zajrzyjcie tam jeśli znajdziecie chwilę czasu (m.in pojawiła się nieżyjąca mama Lynn)

P.S2 przepraszam za możliwe literówki, ale bardzo się spieszyłam <3

30 komentarzy - nowy rozdział w weekend!

xx

35 komentarzy:

  1. Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że dodałaś rozdział ! :)
    Jejku ten sen Harrego no coś strasznego ;c myślę, że właśnie w taki sposób zginęła Nadia..
    Wdrążenie utworu Kodaline było idealne! I died a little bit inside, kiedy słucham tej piosenki *-*
    Co to za Caroline !? -.- Nie lubię jej, matkooo ;o
    Lynn i Zayn wszystko ładnie, pięknie i uroczo, ale jednak wolę Lyrry ♥
    Jak Malik mój kochany zechce, aby została jego dziewczyną to chyba go poćwiartuję, choć będzie bardzo szkoda :D
    Czekam Kochana na nn i życzę duuużo weny ; **
    Buziaczki, @xAgata_Sz . xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy5/19/2014

    Uuu wspaniale!!! Lubie Zayn'a no ale Harry oczywiscie lepszy :D Czekam na weekend ;*
    Oliwkaa <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy5/19/2014

    Cudnyy <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy5/19/2014

    No tak, tylko zołzy brakowało w opowiadaniu, na dodatek powiedziała, że wbije, więc już wyczuwam następną kłótnię Lyrry, mimo, że się jeszcze nie pogodzili i coś im się nie zbiera...A niech mu się śnią koszmary jak jest głupi xd Nie no, po prostu nie żal mi go bo zawsze są jakieś konsekwencje naszych działań. Fajnie, że zadzwonił, mogła by już odebrać nooo, ale dobra byle by nie przestał dzwonić po tym jak jeden raz nie poszło to tak jak miało...Skoro siostra Zayna to Zara to gdzie Nadię wcisnąć? Zburzyłaś mi jedną z koncepcji, no chyba, że miał więcej sióstr. Mama Lynn bardzo super, nic tylko z tej migawki Klaususia <3 wujka zrobić i znowu będzie wszystko super! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy5/19/2014

    Cudo ale stawiasz a dużą poprzeczke...

    OdpowiedzUsuń
  6. Harry w tym rozdziale asjbfalsfvbal Oni muszą być razem! Zayn zgrywa nie winnego a tak na prawdę to on wszytko spieprzył ughh ale co zrobisz? nic nie zrobisz. Może przejrzy na oczy i zobaczy co straciła :D
    Do nastepnego @Only_1Dreams

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy5/20/2014

    Z lekkim opóźnieniem, ale jestem :)
    Rozdział bardzo mi się podoba. Szczególnie początek, w którym poznaliśmy perspektywę Harry'ego. Uwielbiam czytać jego przemyślenia. Widać, że zależy mu na Lynn, co mnie cieszy :)
    Sen był przerażający i również uważam, że ma związek ze śmiercią Nadii...
    No i jakim cudem Harry jest już w jakimś związku?! O.o zaskoczyłaś mnie, ale to dobrze. Czuję zblizającą się konfrontację pomiędzy Lynn, a dziewczyną Styles'a i szczerze? Nie mogę się jej doczekać :D
    Jestem również ciekawa dalszej znajomości Lynn i Zayn'a. Czekam na następny!
    Buziaki, @erase_that ♡

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, uwielbiam te czesc z perspektywy Harrego, jest naprawde wspaniala! Niesamowicie oddalas jego uczucia, az mi sie zal tego glupka zrobilo xd
    Jejku, a Zayn jest tutaj taki kochany...jak ja go uwielbiam *.*
    Zawsze bede mu kibicowac, chociaz wiem, ze jest na przegranej pozycji :(

    Przepraszam, ze dopiero teraz, ale niestety mialam w cholere nauki i nie wyrobilam sie wczesniej :<
    Czekam z niecierpliwoscia na nastepny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy5/21/2014

    no to cudo nareszcie rozdział kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy5/21/2014

    jejejejje czemu odrzuciłaś to połączenie ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Lyyn musi wrócić do Harry'ego! ;) z niecierpliwością czekam na next'a :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy5/22/2014

    Czemu tak mało komentarzy moWę wszyscy myślą że masz jeszcze przerwe i dlatego ? :( nwmja tam zawsze komentuje bo wchodzilam tu codziennie nawet jak nic się nie pojawiało to z przyjemnością czytałam wcześniejsze rozdziały lubię do nich wracas. Teraz krótko o rozdziałach
    Tak świetnie je piszesz widać że się starasz wiem że pewniemoja opinia niezbyt cię obchodzi pewnie tego nie przeczytasz ale chce ci powiedzieć że jestem twoja fankapiszesz świetnie trafiłam na twojego bloga przypadkiem wiem ze bylo warto polecam go wielu osobom warto naprawdę warto także dziękuję że piszesz mam nadzieję że szybko nie kończysz ale będziesz tu jak najdłużej życzę weny a komentarzami się nie przejmuj wcale nie są najważniejsze czasem jest ich więcej czasem mniej a czasem wcale ale nie można się poddawać ! Mam nadzieję że to przeczytasz bo bardzo mi na tym zależy i oby się udało a rozdział następny pojawił się w weekend pozdrawiam jeszcze raz życzę weny :* ~~Anlay

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy5/22/2014

      Bardzo przepraszam za wszystkie błędy ale pisze na telefonie :/

      Usuń
    2. Jejku, dziękuję Ci bardzo kochana <3. Taki komentarz naprawdę mega dużo dla mnie znaczy i bardzo się cieszę, że czekasz na dalsze losy Lyrry i dziękuję Ci przede wszystkim za to, że jesteś, i że chciało Ci się poświęcić czas, by to wszystko napisać.

      xx

      Usuń
  13. Hej. Zajrzałam tutaj i muszę powiedzieć znaczy napisać ale nie ważne, że ta historia mi się bardzo spodobała. Jestem ciekawa ciągu dalszego.
    PS. Mogłabym być informowana? :)
    Pozdrawiam @Myy_Liffee

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy5/22/2014

    Świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy5/23/2014

    Super <3 szybko next <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy5/23/2014

    Prosze, nie rób limitów :c rozdziały dodawaj zawsze wtedy, kiedy możesz. Takie moje zdanie ;) pozdrawiam E. xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy5/23/2014

      zgadzam sie nie dawaj limit6ów proszę świetnie piszesz i nie możemy sie doczekac a i tak liczba komentarzy ju zaczęła wrastać bo na początku było ich mało :D

      Usuń
  17. Anonimowy5/24/2014

    CUDOWNY <3 nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy5/24/2014

    świetne, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy5/24/2014

    Przepraszam ze tak późno komentuje kochana cudownie piszesz wyczuwam tu wielki talent :-*:-*:-*:-*:-*

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy5/24/2014

    No daj już kolejny...<3

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy5/24/2014

    Tak patrze czy nowy a tu już tylw komentarzów i love it ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy5/24/2014

    Moja przyjaciółka poleciła mi tego bloga w godzine przeczytałam wszystko uwielbiam to o życze weny :**

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy5/24/2014

    Już 29 zlituj się i daj next ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy5/24/2014

    O 30!!!! <333 kocham tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy5/24/2014

    Akuku 30 ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowy5/25/2014

    Dziękuję koleżance zq to że kazała mi toprzeczyrac to jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowy5/25/2014

    Rano wieczór my czekamy i 30 nabijamy udało się !!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy5/25/2014

    Jejku 34 kom. my już swoje zrobiliśmy teraz twoja kolej ;)

    OdpowiedzUsuń