Leżałam na łóżku, wpatrując się w sufit, a czas przepływał mi przez palce. Cały czas rozmyślałam nad tym, co powiedział mi Zayn. Dlaczego on tak bardzo nienawidzi Harry'ego? Co takiego zrobił mu ten kręconowłosy chłopak z uśmiechem, który wywołuje u mnie palpitację serca? W końcu zerwałam się na równe nogi, wzięłam mojego HTC do ręki i wybrałam numer Harry'ego. Wiedziałam, że skończył już zajęcia, więc powinien bez problemu odebrać.
- Już się za mną stęskniłaś? - Słysząc jego wesoły ton poczułam gulę, rosnącą mi w gardle.
- Musimy porozmawiać. To nie jest rozmowa na telefon. Spotkajmy się przed Free Art za pięć minut, dobrze? - Spytałam, starając się zapanować nad drżeniem głosu.
- Dobrze. - Odpowiedział już nieco bardziej markotnym tonem, a ja od razu się rozłączyłam. Zostawiłam krótką notkę dla Dany z informacją, że wrócę późno i wyszłam z 233.
Po minucie czy dwóch znalazłam się już przed budynkiem. Dostrzegłam Harry'ego, który opierał się o swoje czarne Audi. Miał na sobie vansy, ciemne wytarte na kolanach jeansy, szarą bluzę, a włosy tym razem zostawił w spokoju, nie zakładając ani bandany, ani bejsbolówki.
- Dostanę jednego? - Zapytał, wpatrując się we mnie z lekkim uśmiechem. Posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie, a on wskazał na moją koszulkę z napisem: FREE HUGS. Nie potrafiłam powiedzieć nie, więc przysunęłam się do niego i wtuliłam, łudząc się, że dzięki temu uporczywe pytania w mojej głowie znikną, ale oczywiście tak się nie stało.
- Harry ... musimy porozmawiać. - Szepnęłam, odrywając się od niego. Chłopak westchnął i puścił mnie.
- Nie brzmisz najweselej. Coś się stało? Z Daną, z Sophie? - Dopytywał zielonooki, a ja tylko zaprzeczyłam ruchem głowy, przegryzając nerwowo wargę. - Usiądziemy? - Spytał, otwierając drzwi auta. Zajęłam swoje stałe miejsce pasażera, a on kierowcy i zamknęliśmy je. Zaczęłam bawić się bransoletkami na swoim lewym nadgarstku, byleby na niego nie patrzeć. Nie mogłam. Bałam się jego reakcji, ale mimo to pytanie wydostało się z moich ust.
- Co robiłeś, mając 17 lat? - Dalej na niego nie patrzyłam, ale kątem oka widziałam, że jego spojrzenie jest utkwione we mnie.
- Mówiłem Niallowi, żeby siedział cicho, ale jak widać nie potrafi utrzymać języka za zębami. - Syknął, uderzając o kierownicę i łapiąc ją kurczowo.
- Niall nic mi nie powiedział.
- Zayn. Mój drogi przyjaciel. Mogłem się tego, kurwa domyślić. - Parsknął, domyślając się prawdy. Nagle odpalił samochód.
- Co robisz? - Spytałam lekko spanikowana, widząc jak auto rusza. Sięgnęłam za klamkę, by wysiąść, ale okazało się, że na darmo. Harry zamknął wszystkie drzwi automatycznie. - Zatrzymaj samochód, Harry. Nigdzie z tobą nie jadę. - Powiedziałam, szamocząc za klamkę. Zostałam uwięziona w pędzącym aucie z człowiekiem, o którym nie wiedziałam prawie nic. A jeśli Zayn miał rację i grozi mi niebezpieczeństwo? Nie, to jakiś absurd.
- Zapnij pasy. - Powiedział chłopak lodowato. Zawsze tak robiłam, ale teraz wbrew logice postanowiłam mu się postawić i nie wykonać jego polecenia. Po prostu udałam, że niczego nie słyszałam. - Zapnij te jebane pasy, kurwa mać! - Krzyknął, a ja po raz pierwszy, odkąd siedzieliśmy w aucie na niego spojrzałam. Żyłka na jego szyi pulsowała, a jabłko Adama drgało nerwowo. Cała twarz Harry'ego wyrażała gniew i wściekłość. - Dlaczego do kurwy nędzy wy nigdy nie słuchacie tego, co się do was mówi? Zawsze jesteście najmądrzejsze, zawsze. Ale żeby wam to jeszcze kurwa na dobre wyszło, a gdzie tam. - Wzdrygnęłam się, kiedy do moich uszu docierał stek przekleństw i w końcu posłusznie zapięłam pasy bezpieczeństwa, ale to było ostatnie uczucie, jakie wówczas odczuwałam. Bałam się odezwać, więc tylko bacznie obserwowałam jego poczynania. Wskaźnik z prędkością cały czas przesuwał się w stronę czerwonego pola, pokazującego maksymalną wartość. - Wiedziałem, że jesteś od niej mądrzejsza. - Szepnął, unosząc kąciki swoich ust odrobinę do góry, ale ten półuśmiech miał, w sobie coś, co powodowało u mnie gęsią skórkę. Od kogo, chciałam zapytać, ale głos uwiązł mi w gardle. Jak zahipnotyzowana patrzyłam jak wskazówka przekroczyła wartość 200km/h. Nie musiałam być kierowcą, by wiedzieć, że Harry prowadził samochód prawie trzy razy szybciej niż pozwalały na to przepisy. Czy on chciał nas zabić?
- Harry, zatrzymaj samochód. - Z moich ust wydostał się błagalny szept. Nie doczekałam się żadnej reakcji, więc odezwałam się znowu, tym razem głośniej. - Zatrzymaj ten cholerny samochód, Harry!
- Co pozwala ci myśleć, że zrobię, to o co mnie prosisz? Co sprawia, że masz mylne wrażenie, że cię posłucham? - Spytał tonem, który nie należał do mojego Harry'ego. Zerknął na mnie przelotnie, by potem znowu zwrócić wzrok na, dzięki Bogu, pustą drogę. Uparcie wpatrywałam się w widok za przednią szybą. Było ciemno, więc nie widziałam zbyt wiele, ale lepsze to niż patrzenie na takiego Harry'ego. Co w niego wstąpiło? Jak mroczną tajemnicę skrywał, skoro jedno głupie pytanie doprowadziło go na krawędź?
- Czy ty jesteś psychopatą? Chcesz nas zabić? - Spytałam zdławionym szeptem, już nawet na niego nie spoglądając.
- Wolę określenie człowiek z wyobraźnią. - Słysząc to głębiej zapadłam się w fotel, pragnąc by się rozstąpił i pochłonął gdzieś z daleka od Stylesa. W takim momencie nie bałam się go, on po prostu mnie przerażał. Jak chłopak, który śpiewał mi piosenkę do snu i robił herbatę w środku nocy, mógł być tym samym oziębłym, gniewnym mężczyzną, który siedział tuż obok? Nagle kręconowłosy gwałtownie zatrzymał auto i zaparkował na jakimś parkingu przy stacji benzynowej. W razie czego miałam gdzie uciec. W razie czego?! Przecież Harry nie zrobiłby mi krzywdy ... prawda? Wysiadłam z Audi jak oparzona, dziękując w duchu, że szatyn otworzył drzwi. On także opuścił auto. Wszędzie było ciemno, ale kilka metrów od nas znajdowała się latarnia, będąca względnym źródłem światła. Mogłam obserwować lokowatego, widząc w miarę dobrze jego twarz i sylwetkę. Miałam na sobie tylko jego koszulę i top, przez co doskonale czułam zimny wiatr, smagający moje ciało.
- Co Zayn ci powiedział? - Jego chłodny ton przeciął powietrze niczym sztylet.
- Niewiele. - Wyjąkałam, oplatając swoje ramiona wokół talii, by zapewnić sobie choć odrobinę wątpliwego ciepła.
- Nie powinnaś się w to mieszać. To jest sprawa między mną, a nim. Wiem, że wplątał cię w to, żeby mnie wkurwić i udało mu się. - Przeczesał palcami swoje loki, nie patrząc na mnie tylko na asfalt. Nieśmiało podeszłam do niego i dotknęłam swoją zimną dłonią jego policzka, a on czując mój dotyk, przymknął powieki. Przede mną z powrotem stał mój Harry.
- Kochanie, powiedz mi. Co się z tobą działo cztery lata temu? - Kiedy usłyszał moje pytanie, spiął się. Zobaczyłam jak zacisnął szczęki, znowu patrząc na mnie tym morderczym wzrokiem.
- To nie jest twój pieprzony interes. Zajmij się sobą. - Pociągnął rękę, którą trzymałam na jego twarzy i mocno ścisnął mój nadgarstek. Bransoletki, które na nim miałam zaczęły wbijać mi się w skórę, raniąc ją.
- Harry, puść mnie. - Poprosiłam z paniką w głosie, ale nadal trwaliśmy w tym uścisku. - Harry, to boli. Sprawiasz mi ból. - Powiedziałam płaczliwie, walcząc z napływającymi łzami. Wtedy zabrał rękę, a w jego oczach przez chwilę widoczna była skrucha, ale zniknęła równie szybko jak się pojawiła.
- To, że było nam miło nie oznacza, że muszę ci się spowiadać z całego mojego życia. - Odparł swoim zachrypniętym głosem, bawiąc się rękawem bluzy. Słysząc jego słowa nie wytrzymałam. Mógł mi coś zrobić, ale nie dbałam o to.
- Było miło? Tylko tyle? Po tym wszystkim ...? Jak możesz? - Wykrzyknęłam, patrząc na niego z niedowierzaniem.
- Po czym? Po spaniu w jednym łóżku czy może po noszeniu mojej koszuli? - Popatrzył na swoją własność z cwaniackim uśmieszkiem. - Nic między nami nie było, Love. - Drgnęłam, gdy znowu mnie tak nazwał. - Całowaliśmy się i tyle, koniec historii. Po tej całej aferze z Daną i Sophie po prostu zrobiło mi się ciebie żal, więc ... - Nie zdążył dokończyć, gdyż moja ręka z impetem wylądowała na jego policzku. Przez parę sekund po prostu wpatrywaliśmy się w siebie bez słowa.
- Zawieź mnie do Free Art, natychmiast. - Wsiadłam do auta i czekałam aż Styles wreszcie zajmie miejsce kierowcy. Przegryzałam wargę, byleby tylko się przy nim nie rozpłakać. Po jakimś czasie poczułam metaliczny smak krwi w ustach, ale zignorowałam to. W obecnej chwili było to najmniejsze z moich zmartwień. Czułam się najbardziej naiwną osobą na świecie. Znowu dałam się podejść jak dziecko, tak samo jak Dominicowi. Byłam na siebie wściekła. Zacisnęłam dłonie w pięści tak mocno, że aż kostki mi zbielały. Na błędach trzeba się uczyć, a nie je powielać, czyż nie? Cały czas słyszałam w głowie słowa Zayna, który miał świętą rację.
Harry
Tym razem jechałem nieco wolniej, więc droga niemiłosiernie mi się dłużyła. Ani ja, ani Lynn nie odezwaliśmy się słowem po tym jak mnie spoliczkowała. Chcąc przerwać tą grobową ciszę włączyłem radio. Od razu po samochodzie rozniósł się refren piosenki Apologize - Timbalandu & OneRepublic. Jej słowa zaskakująco oddawały to, co czułem.
It's too late to apologize, it's too late
I said it's too late to apologize, it's too late
I'd take another chance, take a fall
Take a shot for you
And I need you like a heart needs a beat
But it's nothing new
I loved you with a fire red-
Now it's turning blue, and you say...
"Sorry" like the angel heaven let me think was you
But I'm afraid...
It's too late to apologize, it's too late
I said it's too late to apologize, it's too late*
Nagle dostrzegłem czerwone plamy na nadgarstku szatynki. Niektóre z nich były wiernym odbiciem zaciśniętych tam palców. Moich palców. Nie mogłem uwierzyć, że posunąłem się do czegoś takiego. Nigdy w życiu nie uderzyłem kobiety. Szybko odwróciłem wzrok, gdyż nie potrafiłem patrzeć na nią bez wyrzutów sumienia. To wszystko przez tego sukinsyna. Gdyby pierdolony Zayn do niej nie przyszedł, ta nie zaczęłaby pytać o moja przeszłość. Ciekawe co ten kutas jej nagadał? Przecież mieliśmy umowę, kurwa mać. Obiecał, że jeśli spełnię jego warunki to będzie trzymał mordę na kłódkę. Jednak jak widać, ten przebiegły szczur mnie wykiwał. Niech go tylko zobaczę to popamięta mnie na zawsze. Żadnych sentymentów, kurwa mać. Złość skierowana do Malika była najlepszą ucieczką od myślenia, o tym jak potraktowałem Lynn. Znowu czułem się skończonym chujem, zupełnie jak niespełna trzy lata wcześniej.
Czerwiec 2011
Dochodziła czwarta w nocy, gdy wróciłem do domu. Będąc nieźle nawalonym, za jakimś szóstym razem udało mi się trafić w dziurkę od klucza i otworzyć drzwi. Chciałem zamknąć je cicho, ale zrobił się przeciąg i ani się obejrzałem jak te strzeliły z hukiem.
- Ups. - Powiedziałem sam do siebie, walcząc z butami i próbując je ściągnąć. Po chwili zobaczyłem na górze mamę, która gdy tylko mnie dostrzegła, uciekła do swojej sypialni. Ruszyłem na górę do swojego pokoju i nie kłopocząc się zdejmowaniem ubrań runąłem na łóżko. Zaraz usłyszałem jak ktoś bez pytania wszedł do pomieszczenia. Podniosłem się odrobinę, by zobaczyć, kto mnie nawiedza i moim oczom ukazała się Jenna.
- Siostrunia. Czymże zawdzięczam ten zaszczyt? - Spytałem, ociekając ironią na tyle, na ile pozwalał mi na to mój stan trzeźwości. Jenna patrzyła na mnie spod przymrużonych powiek, co wywołało u mnie śmiech.
- Przyszłam zapytać, kiedy skończysz zachowywać się jak gówniarz? Mama znowu przez ciebie płacze. A robi tak od miesiąca co noc, od pogrzebu Nadii, odkąd po raz pierwszy wróciłeś tak najebany, że nie pamiętałeś nawet jak się nazywasz. Na szczęście Niall cię znalazł.
- Widzisz, dziś wróciłem do domu sam. Jestem dużym chłopcem. Poza tym ... nie truj. Naprawdę nie mam ochoty na moralizujące gadtki o czwartej nad ranem w wykonaniu mojej idealnej starszej siostry. - Sarknąłem i wstałem, zrzucając z siebie t-shirt, a potem jeansy. Kiedy się z nimi uporałem znowu się odezwałem. - Nie zastanawiałaś się nigdy dlaczego ten twój Dylan cię szurnął? Może dlatego, że żaden facet nie wytrzyma długo z taką zrzędą nad uchem jak ty? - Stałem dokładnie naprzeciwko niej, toteż widziałem jak w jej oczach zbierają się łzy.
- Nic nie wiesz o mnie i Dylanie. - Syknęła przez zaciśnięte zęby, a jej mina mówiła "przegiąłeś!". Zanim się zorientowałem, położyła swoje ręce na moich ramionach i opierając się o mnie kopnęła mnie z całej siły w krocze. Zwijałem się z bólu na podłodze, nie będąc w stanie utrzymać się w pozycji pionowej.
- Za co to było? - Zaskomlałem, choć w głębi duszy doskonale wiedziałem, jaki był tego powód.
- Bycie kutasem dla mnie, mamy i Nialla w niczym ci nie pomoże. To nie wróci jej życia, Harry. Wiem, że za nią tęsknisz. Rozumiem twój żal i rozżalenie, ale to nie daje ci prawa do ...
- Gówno rozumiesz. Ten twój Dylan przynajmniej żyje. - Udało mi się powiedzieć.
- Bardzo ją kochałeś.
- I jakie to ma kurwa, znaczenie?
- Nadal kochasz. Ale musisz pozwolić jej odejść. Przestań zachowywać się jak teraz, bo inaczej pewnego dnia rozejrzysz się wokół i zobaczysz, że jesteś całkiem sam, braciszku. - Posłała mi współczujące spojrzenie i nie mówiąc nic więcej, wyszła.
- Harry, uważaj! - Krzyk Lynn przywrócił mnie do rzeczywistości. Nagle zauważyłem, że znaleźliśmy się na przeciwległym pasie, a z naprzeciwka jechał samochód. Dziewczyna szarpnęła za moje ręce stanowczo, skręcając kierownicą w drugą stronę. Zatrzymałem Audi w zatoczce i złapałem oddech. Dziewczyna szybko zabrała ręce i odwróciła się do okna.
- Wszystko w porządku? - Spytałem cicho. Szatynka natychmiast zwróciła twarz do mnie, która nie wyrażała już w tym momencie żadnego wyrazu.
- Teraz nagle zaczęło cię to obchodzić? - Słysząc jej agresywny ton, spiąłem się i odezwałem, nie myśląc wiele.
- Masz rację: nie. Pytałem z grzeczności. - Odparłem, ponownie odpalając silnik. Tym razem dziewczyna dalej wpatrywała się w szybę, pewnie gdyby mogła to by się w nią wbiła, byleby być dalej ode mnie. Akurat w tamtym momencie doskonale ją rozumiałem.
Tak, wiem. Zabijecie mnie. Ten rozdział jest ... cóż ... mocny. Na pewno nie mniej emocjonujący niż rozdział ze Słoneczkiem, a ja osobiście uważam, że nawet bardziej. Poznajemy Harry'ergo ... z nieco innej strony, której do tej pory nie mieliśmy okazji poznać. Mam nadzieję, że nie przestaniecie tego czytać, plis <3.
Smuci mnie ilość komentarzy pod rozdziałem 14. Nie będę pisać, że bardzo mi przykro, choć to prawda. Pamiętajcie, że ja piszę to dla Was i nie wiem co mam myśleć, gdy liczba komentarzy z 18 spada do 11, a nie rośnie (lub chociaż się nie utrzymuje) ; [
15 komentarzy - nowy rozdział w weekend
xx
* tekst piosenki Apologize
Za późno już na przeprosiny, za późno
Powiedziałem, że za późno na przeprosiny, za późno
Mógłbym zaryzykować kolejną szansę, znieść upadek
Przyjąć strzał dla Ciebie
I potrzebuję cię tak, jak serce potrzebuje bić
(Ale to żadna nowość)
Kochałem Cię płomienną miłością,
Teraz ona przygasa, a ty mówisz...
"Wybacz" jak anioł - niebiosa pozwoliły mi myśleć, że nim byłaś
Ale obawiam się...
Za późno już na przeprosiny, za późno
Powiedziałem, że za późno na przeprosiny
Cudowny rozdział :)
OdpowiedzUsuńJak Harry mógł jej powiedzieć takie rzeczy?! Chcę żeby się pogodzili.
Podoba mi sie ten rozdział, jeden z lepszych :)
OdpowiedzUsuńLubię jak dużo się dzieje w fanfictions, a w tym nie możemy narzekać na brak emocji!
Fajnie, że odkryliśmy drugą stronę Harry'ego. Poznaliśmy inne oblicze chłopaka. Mam nadzieję, że wkrótce dowiemy się jeszcze więcej. Wspomnienie z przeszłości wyszło Ci świetnie. Intrugujesz nas historią Styles'a :)
Szkoda, że relacja między głównymi bohaterami się trochę popsuła, no ale w końcu musi się coś dziać, a takie sytuacje wpływają na korzyść opowiadania :)
Pozdrawiam i czekam na kolejny!
@erase_that ♡
cudowny jak zawsze, nic dodać nic ująć !:*
OdpowiedzUsuńUdało Ci się dodać rozdział, no brawo! ; *
OdpowiedzUsuńTyle emocji, że nie wiem od czego zacząć.
Bardzo mi się podobał ten rozdział. Tak jak twierdzi Ola jest jednym z lepszych :D
Kocham wkurzonego Harrego <3
Lyrry mają kryzys, buuu ; <
Mam nadzieję, że się jakoś pogodzą ;c
Tak jak mi pisałaś, polubiłam Jenne ; d
Przywalila Harremu i bardzo dobrze ; 3
Retrospekcja, po prostu cudo :*
Wszystko mi się tutaj podobało :))
Czekam na nn i życzę weny <3
Buziaki, @xAgata_Sz .xx
supppppppppper :D kocham tego bloga, czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńSuper! Czekam na kolejne przygody Lyrry :)
OdpowiedzUsuńRozdział super czekam na następny
OdpowiedzUsuńjejusi ja chce rozdział w weekend spięć sie w pisać komentarze kocham to opowiadanie <3 świetni piszesz :*
OdpowiedzUsuńwow świetnie pisany dla mnie jak na razie najlepszy
OdpowiedzUsuńmasz ogromny talent
starsznie mi sie podoba o matko co tu sie dzieje ale
przyznam ci racje rozdział mocny bardzo dużo emocji
co sie wydarzy w następnym już nie moge sie doczekać :"*
Kochaam <3 szybko next bo nie wytrzymam ;*
OdpowiedzUsuńLyrry kocham nawa czytelnieczka witam bede komentować :* fajnie ale emocji w tym rozdziale
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHarry ty pierdolony dupku, co w ciebie wstąpiło?! Zgadzam się z tobą tak w ogóle, ten rozdział był mocniejszy niż ten ze słoneczkiem. Trochę się przestraszyłam, ze będzie jakiś wypadek na drodze i nie wiele brakowało, na szczęście Harry postanowił łaskawie zjechać na właściwy pas... :/ A tak w ogóle to na chuj oni pojechali na tą stację? XD
OdpowiedzUsuńCzekam na następny. <3
@luvmylovelybabe
Aaaa! Jestem wkurzona. Piszę drugi raz, bo pierwszy komentarz mi się usunął...nienawidzę takich sytuacji, a taka byłam z siebie dumna xD Teraz nie wiem co pisać :( A już wiem, przypomniało mi się xD to było jakoś tak..Yhm, wywiózł ją na jakieś za przeproszeniem zadupie, wydarł na nią mordę i nie dość, że niczego, konkretnego dziewczyna się nie dowiedziała, to jeszcze teraz będzie mieć kompleksy i wspomnienia nie zbyt pozytywne... A tak łatwo Lynnie wypłynęło z ust Harrego zaledwie dwa rozdziały wcześniej, widać łacina podwórkowa może jeszcze prościej.. Na miejscu Lynn po powrocie do Free Art wysłałabym Harremu paczkę z jego koszulą i wydzierganą na niej wiadomością: Przepraszam, ale nie jestem w stanie przyjąć tak cennego podarunku, nawet jeśli jest on aktem łaski skierowanym w moją stronę, aczkolwiek, w ramach podziękowania pragnęłabym życzyć ci długich, ciepłych nocy spędzonych w twoim łóżku z koszulą, już bez mojej obecności. xoxo love! Albo nie, zbyt dużo do wydziergania, zostawiłabym tam I'm a looser! A może w ogóle bym mu jej nie zwracała... Zapewne teraz niezwykle kreatywna główka Harrego opracowuje karę dla Zayna, albo też zbyt zmęczona po wyrzuceniu z siebie tak genialnego pomysłu przejażdżki w tę i z powrotem z przekroczeniem dozwolonej prędkości postanowiła go zabić. Niemniej jednak muszę przyznać, że żal mi chłopaka, widać, że nie miał kolorowo w życiu, boi się i nie potrafi biedak kontrolować swoich emocji. Za to Zaynowi intryga się udała, nie powiem, wszystko zgodnie z planem. Lynn się zawiodła, obraz Harrego stworzony przez Zayna wydaje się być bardziej prawdopodobny niż kiedykolwiek przedtem, a do tego podzieliła los z jedną z mądrości, którą Zayn pozostawił jej do przyswojenia podczas swojej ostatniej wizyty. Cieszę się, że w końcu dowiedziałam się kto był osobą z poprzedniej, niepełnej retrospekcji Harrego. Pragnę cię również pochwalić, za te wszystkie urozmaicenia jakie wprowadzasz do opowiadania wraz z zastosowaniem różnych zabiegów stylistycznych. Nie narzekaj na brak komentarzy, bo piszesz przede wszystkim dla siebie, dla nas tylko się dzielisz swoją wizją Harrego Stylesa <3 No to się trochę rozpisałam, i tak jestem wściekła, że nie udało mi się dodać tego co napisałam pierwotnie xD
OdpowiedzUsuńjejku twój komentarz mnie rozwalił jest świetny hahaha :* zgadzam sie z tym co napisałaś w 100%
Usuńkzbzzjzbzjz świetny rozdział jeju, masz ogromny talent x
OdpowiedzUsuńmogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach?:) @cutemyharreh
Cudo ♥♥♥
OdpowiedzUsuń100% crazy ;D rozdział aż nie możliwe co sie dzieje z Harrym ogarnij sie człowieku :*
OdpowiedzUsuńtak ogólnie to rozdział jest super najlepszy najfajnieszy tak wiem nowy bedzie jeszcze bardzie lepszy najnajfajniejszy a tak na serio no to świetnie nie marnuj talentu ( a te słowa sorry za błędy na telefonie)
Chyba dopiero pierwszy raz piszę komentarz, chodź czytam od początku, wiem że to chwila roboty w przeciwieństwie do tego ile piszesz rozdział , ale nie mogę ich pisać na telefonie, no i mam problem. Mimo wszystko cały czas czytam i czekam na nowe rozdziały.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o ten rozdział , jest to według mnie NAJLEPSZY jak do tej pory w tym fanfiction. Lubię jak coś się dzieje i lubię takiego Harrego XD
Genialny ♥
jejej i doszło w końcu do jakiej poważnej choc troche kłótni no dawaj Harry chyba trzeba przeprosić
OdpowiedzUsuńBiedny Harry ale przez to nie musi być takim dupkiem :p
OdpowiedzUsuńDajesz next <33333333
OdpowiedzUsuńno mam nadzieje żę dziś next świetnie o jejku 23 komentarze :D
OdpowiedzUsuńDalej *_*
OdpowiedzUsuńno chyba żartujesz że przestaniemy czytać właśnie jeszcze bardziej mnie nakręciłaś i oczywiście bede czytać <3
OdpowiedzUsuńA, zapomniałam. Mogłabyś odrobinę złagodzić czerwień na tle bloga. Bardzo razi w oczy .-.
Usuńdla mnie jest ok ;)
Usuńmocne.. świetnaś, czekam na więcej..!! :D
OdpowiedzUsuńteraz to znienawidziłamHarrego tak samo jak Lynn ;/
OdpowiedzUsuńCiekawie :)
OdpowiedzUsuń